Jak CI na imię? – zapytał rozweselony chłopak, trzymający w
jednej ręce butelkę z jakimś trunkiem, na której napisane było eliksir
wiecznego szczęścia.
Piotrek – odpowiedziałem nieśmiało.
Ja jestem Andrzej – to jest Tomek – wskazał na chłopaka,
który w tym momencie puścił do mnie oczko i się uśmiechnął.
- CO to za miejsce? – zapytałem nieśmiało. Moje oczy były
wielkie jak duże jabłko zwisające z maleńkiej jabłoni.
- Witaj w tramwaju wiecznego szczęścia! – juhu! –
wykrzyknęli chórkiem robiąc fikołki i salta.
Cały tramwaj wypełniała atmosfera szczęścia, a ludzie będący
w nim stanowili jedną wielką rodzinę, tak szczęśliwą jakby smutek i cierpienie
nigdy nie istniały.
To jest Dorotka – nasza największa gaduła – Uważaj zagada
Cię na śmierć! – szepnął mi do ucha roześmiany Tomek.
- Cześć Dorotka, - hej chłopaki…
Dorotka cmoknąła się w policzek z Andrzejem.
To jest Piotrek – nasza nowa zdobycz!
-Cześć fajnie Cię poznać
Cześć – odpowiedziałem zachowując ostrożność.
- Ale ty sztywny, rozluźnij się – tutaj jesteśmy jak jedna
wielka rodzina.
Masz spróbuje – to Ci pomoże się wyluzować – powiedział
Tomek, podając mi butelkę magicznego trunku.
Dzięki – odpowiedziałem ostrożnie do ręki, biorąc otwartą
butelkę.
Idąc przez długi tramwaj chłopaki przedstawiali mnie po
kolei.
Kiedy doszliśmy na sam przód tramwaju, przez uchylone drzwi
do kabiny motorniczego zauważyłem go.
Go – tego samego chłopaka, którego widziałem tamtej mglistej
nocy w tramwaju numer 11.
- Co jest? – zapytał Tomek, który zauważył, że zwróciłem
uwagę na motorniczego.
- Ja znam tego faceta – odpowiedziałem cicho pod nosem.
- To Paweł, Pawełek, nasz stajenny! – ihaha – zarżał jak
koń.
- Co tam woźnico? – szturchnął chłopaka w ramię z wesołą miną na buzi.
- To jest Pawełek, tak jak C i mówiłem wcześniej – a to nasz
nowy nabytek – Piotrek.
- Cześć – chłopak podał mi rękę na przywitanie.
W jego oczach zobaczyłem lekką nie pewność , a z drugiej
strony ogromne zainteresowanie.