piątek, 15 września 2017

Kolekcjoner życiowych doświadczeń - tramwaj, część II

Jak CI na imię? – zapytał rozweselony chłopak, trzymający w jednej ręce butelkę z jakimś trunkiem, na której napisane było eliksir wiecznego szczęścia.
Piotrek – odpowiedziałem nieśmiało.
Ja jestem Andrzej – to jest Tomek – wskazał na chłopaka, który w tym momencie puścił do mnie oczko i się uśmiechnął.
- CO to za miejsce? – zapytałem nieśmiało. Moje oczy były wielkie jak duże jabłko zwisające z maleńkiej  jabłoni.
- Witaj w tramwaju wiecznego szczęścia! – juhu! – wykrzyknęli chórkiem robiąc fikołki i salta.
Cały tramwaj wypełniała atmosfera szczęścia, a ludzie będący w nim stanowili jedną wielką rodzinę, tak szczęśliwą jakby smutek i cierpienie nigdy nie istniały.
To jest Dorotka – nasza największa gaduła – Uważaj zagada Cię na śmierć! – szepnął mi do ucha roześmiany Tomek.
- Cześć Dorotka, - hej chłopaki…
Dorotka cmoknąła się w policzek z Andrzejem.
To jest Piotrek – nasza nowa zdobycz!
-Cześć fajnie Cię poznać
Cześć – odpowiedziałem zachowując ostrożność.
- Ale ty sztywny, rozluźnij się – tutaj jesteśmy jak jedna wielka rodzina.
Masz spróbuje – to Ci pomoże się wyluzować – powiedział Tomek, podając mi butelkę magicznego trunku.
Dzięki – odpowiedziałem ostrożnie do ręki, biorąc otwartą butelkę.
Idąc przez długi tramwaj chłopaki przedstawiali mnie po kolei.
Kiedy doszliśmy na sam przód tramwaju, przez uchylone drzwi do kabiny motorniczego zauważyłem go.
Go – tego samego chłopaka, którego widziałem tamtej mglistej nocy w tramwaju numer  11.
- Co jest? – zapytał Tomek, który zauważył, że zwróciłem uwagę na motorniczego.
- Ja znam tego faceta – odpowiedziałem cicho pod nosem.
- To Paweł, Pawełek, nasz stajenny! – ihaha – zarżał jak koń.
- Co tam woźnico? – szturchnął chłopaka w ramię  z wesołą miną na buzi.
- To jest Pawełek, tak jak C i mówiłem wcześniej – a to nasz nowy nabytek – Piotrek.
- Cześć – chłopak podał mi rękę na przywitanie.

W jego oczach zobaczyłem lekką nie pewność , a z drugiej strony ogromne zainteresowanie.

piątek, 8 września 2017

Kolekcjoner życiowych doświadczeń - tramwaj, część I

Zegarek na ręce wybił godzinę 22:50. Ciemna i szara atmosfera zapanowała za oknami i jakby tego wszystkiego było mało deszcz padał coraz mocniej i mocniej... 
Szedłem wzdłuż ulicy Głogowskiej Na przystanek miałem nie daleko, musiałem minąć charakterystyczny sklep ,,żabka", podejść trochę pod górkę i już byłem prawie na miejscu. 

- Kurwa! Człowieku, kto Cię uczył chodzić! Po coś ty się urodził! Kurwa, ty chuju jebany…
W pewnym momencie usłyszałem tylko kilka słów tego typu i nad sobą spostrzegłem twarz mężczyzny, który miotał się i wygrażał pięściami.
Leżąc na ulicy, czułem się tak jakbym jedną nogą był w innym świecie. W świecie,  w którym wszystko wydawało się prostsze, przyjemniejsze i nie raniące Twojej duszy.
Rozglądnąłem się do okoła. Na zewnątrz nie było nikogo, tylko białe gęste płateczki puchowego czegoś spadały na ulice, dodając jej romantycznego charakteru. Przeszedłem na drugą stronę ulicy. Popatrzyłem  w prawą stronę i moim oczom pokazał się zielono żółty tramwaj, świątecznie ubrany
i z wypisanymi życzeniami Świąteczno – Nowo Rocznymi, które wyświetlały się w biało niebieskich barwach. Dopiero, kiedy tramwaj podjechał bliżej, zobaczyłem że nie są to zwykłe życzenia.
Ogromny biało niebieski napis obtaczał cały tramwaj, na którym widniał napis:
Wszystkiego Dobrego to nie wszystko, prawdziwe życzenia przychodzą z serca, nie zawsze musisz je wypowiadać.
A na każdych drzwiach wisiały nietypowe kartki, na których ktoś umieścił napis:
Przyłącz się do Magical tram tej nocy, bo wspólny czas miło spędzisz tylko z tymi, którym na Tobie zależy.

Drzwi do tramwaju się otworzyły. Przez pewien czas się zastanawiałem czy wejść, a może jednak lepiej nie… Zostanę tutaj, podejdę sobie na Rynek. Grupa chłopaków w moim wieku, wybiegła nagle z niego i wciągnęła mnie do środka, byłem jedyną osobą, która stała tam wtedy na przystanku...