Wyjeżdżając w wagoniku na Wzgórze Zamkowe, usłyszałem pokrzepiające mnie słowa,
choć tak naprawdę nie dokońca one pokrzepiały.
- O! Państwo mówią po polsku! - w końcu jakiś normalny język - powiedziała Pani w średnim wieku (50+), która wyjeżdżała ze mną kolejką.
Przez szybkę kolejki chciałem zrobić zdjęcie panoramy, ale szyby były zbyt tłuste i brudne, a poza tym wagonik przemieszczał się zbyt szybko więc dałem se siana.
Stwierdziłem, że poczekam, aż wyjadę na górę.
Pani w średnim wieku, jadąca ze mną w wagoniku widząc, że robię zdjęcia, natychmiast wyjęła swój aparat (tak zwanego głupiego jasia), ale niestety wszystkie zdjęcia Pani wyszły rozmazane. Ciekawe dlaczego?
Będąc na górze zamkowej spotkałem całe mnóstwo polaków, którzy byli pewni siebie, a przede wszystkim tego, że nikt oprócz nich nie będzie rozumiał polskiego, więc mogą spokojnie drzeć
się i obgadywać. Zdarzyła się też śmieszna sytuacja, która trochę mnie rozbawiła.Idąc wzgórzem do punktu widokowego na całe miasto, minęły mnie 2 Panie, które tak głośno mówiły, że trudno było ich nie usłyszeć. Jedna z Pań, przechodzące obok mnie, stwierdziła: ,,ty..., ma aparat" - na co druga odpowiedziała ,, ciekawe czy umie chociaż robić zdjęcia".
- Ciszej mów, bo nas rozumie - skarciła ją pierwsza, jednak druga się tym nie przejęła. Odpowiedziała tylko ,, E - co ty, on nas nie rozumie, to jakiś angol, albo niemiec jest".
Moja odpowiedź w głowie brzmiała: niestety rozumiem, a niemcem ani anglikiem nie jestem, przynajmniej w tym życiu. Może w poprzednim byłem?, albo dopiero będę? - kto to może wiedzieć.
Na górze zrobiłem kilka fotek mostom wieczorową porą i statkom przepływającymi pod nimi, które trochę kojarzyły mi się z małymi baśniowymi stworkami.
Jeszcze tylko zdjęcie z kościołem i zagubionym tramwajem i parlament z za drzew.
Mała zagadka, był to luty, temperatura była dodatnia, a szronu na drzewach nie było.
Więc skąd białe gałęzie drzewa.
Podopowiem tylko, że nie jest to retusz, zdjęcie jest oryginalne takie jakie je zrobiłem.
A jak je zrobiłem?
To już zostawiam do własnej interpretacji.
pisać, każdy może tak samo jak i śpiewać. Piszę od małego, ale nie jestem pisarzem, tym bardziej poetą... Moja wyobraźnia czasem płata mi figle i wtedy fantazjuję na papierze, ale też czasem zwykłe codzienne obserwacje nie dają mi spokoju. Dlatego, jeżeli drogi czytelniku, droga czytelniczko masz wolny czas, lubisz czytać, a codzienna ogólnodostępna literatura Cię nudzi, zapraszam Cię do swojego świata, świata w którym gdzieś pomiędzy spotkasz i mnie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz