Nie duże miasteczko za raz przy granicy z Czechami.
Byłem tylko kilka godzin, to za krótko żeby dokładnie wszystko zobaczyć, tym bardziej,
że zahaczyłem jeszcze o Czeski Cieszyn, a w zasadzie to przekroczyłem granicę, przeszedłem dwoma ulicami i trzeba było już wracać.
Ze wzgórza zamkowego, teraz ładne, odnowione, oglądałem widoki. Z jeden strony kolorowe kamienice i inne budynki mieszkalne, a z drugiej szaro i tylko siwe dymy z kominów wydostające się. I tak jakby nikogo nie było po tej szarej stronie. A nie!, niespodziewanie wśród zabudowy takie coś się pojawiło. Cieszyn w nowoczesnej odsłonie
i tej trochę starszej
Właśnie przed chwilą pociąg przejechał, nie zdążyłem mu zrobić zdjęcia, następnym razem, bo w końcu mam nadzieję, że kiedyś jeszcze tutaj przyjadę.
I jeszcze kilka zdjęć: Cieszyn idąc drogą do Zamku, i widok z Zamku:
pisać, każdy może tak samo jak i śpiewać. Piszę od małego, ale nie jestem pisarzem, tym bardziej poetą... Moja wyobraźnia czasem płata mi figle i wtedy fantazjuję na papierze, ale też czasem zwykłe codzienne obserwacje nie dają mi spokoju. Dlatego, jeżeli drogi czytelniku, droga czytelniczko masz wolny czas, lubisz czytać, a codzienna ogólnodostępna literatura Cię nudzi, zapraszam Cię do swojego świata, świata w którym gdzieś pomiędzy spotkasz i mnie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz